Nawet w najciemniejsze dni jest miejsce na cud.
Cudów doświadczyliśmy wiele razy w ciągu tych dwóch miesięcy, ale jednym z największych była nasza spotkanie z wspaniałym lekarzem, Walentynem Leonidowyczem Łukijanczukiem. Całkowicie przypadkowo ja i Makar, który po operacji w październiku nie chodził samodzielnie, znaleźliśmy się właśnie w Krakowie.
Równie przypadkowo w Krakowie znalazł się Walentyn Leonidowycz. Nie byliśmy u niego na wizycie w Kijowie, ale cudem trafiliśmy na niego w Krakowie i potem wydarzyło się coś niezwykłego. System rehabilitacji opracowany przez Walentyna Leonidowycza okazał się najbardziej skuteczny ze wszystkiego, co próbowaliśmy wcześniej. To naprawdę nowatorskie podejście, które sama doświadczyłam na własnej skórze. Po wyjeździe z Ukrainy tak mnie zablokowało w plecach, że przez 2 tygodnie nie mogłam normalnie oddychać, a lekarz naprawił moje plecy dosłownie w 20 minut.
Po półtora miesiąca ćwiczeń Makar chodzi już całkowicie samodzielnie. Problemy, które chcieliśmy rozwiązać operacją (bez powodzenia), teraz pomaga nam rozwiązać system treningowy Walentyna Leonidowycza. Kontynuujemy ćwiczenia samodzielnie zgodnie z wszystkimi zaleceniami lekarza.
Mogę z pełną odpowiedzialnością polecić to wszystkim, których dzieci mają problemy z układem ruchu, mózgowe porażenie dziecięce, problemy z chodzeniem, ADHD, oraz dorosłym z problemami z plecami. To naprawdę działa!
Mama Makara, Ksusha Ch.
Od 4 miesięcy mój syn (9lat) uczęszcza na kurs Valentyna Lukiianchuk.
Mój syn w ubiegłym roku przeszedł dwie operacje kolana, zdiagnozowano u niego złamanie nasady
bliższej piszczeli oraz uszkodzenie ACL. Zgłosiłam się do Pana Valentyna, ponieważ nie mogliśmy
uzyskać pełnego zgięcia nogi, z tym związana była również trauma i brak motywacji mojego syna w
proces zdrowienia.
Na początku Pan Valentyn zauważył problemy natury rozwojowej mojego dziecka. Jako matka
zawsze zauważałam, że mój syn wymaga więcej uwagi niż inne dzieci. Konsultowałam się z różnymi
specjalistami, ale on zawsze potrzebował dużo czasu, aby się do tych osób przyzwyczaić. Zazwyczaj
odmawiał współpracy. Pierwszy raz spotkałam się z taką diagnozą jaką postawił Pan Walentyn. Na
początku nie rozumiała, jaki pozytywny wpływ ćwiczenia ruchowe mogą mieć na moje dziecko i
raczej chciałam się skupić na samej kwestii kolana.
Rozpoczęłam jednak kurs, ponieważ pierwszy raz spotkałam się z otwartością i chęcią pomocy
mojemu dziecku w temacie wsparcia jego rozwoju. Jestem bardzo wdzięczna osobie, która poleciła
mi podjąć współprace z panem Valentynem oraz za to, że taka osoba znalazła się w moim otoczeniu.
Przez pierwsze 2 miesiące spotykaliśmy się 2 razy w tygodniu, potem 1 raz w tygodniu.
Pracowaliśmy głównie nad rozwojem fizjologicznym. Otrzymywaliśmy do domu ćwiczenia, które
staraliśmy się wykonywać. Uczyliśmy się wielu nowych rzeczy, wpierających rozwój mojego syna, aby
go wspierać wykonywałam ćwiczenia razem z nim, przyniosło mi to także ulgę w moich
dolegliwościach i znalazłam wspierające metody radzenia sobie ze stresem. Pracowaliśmy także nad
kolanem, tutaj obecnie mamy znaczna poprawę, uwolnioną ruchomość w stawie, brak dolegliwości
bólowych.
Stan przed terapią: syn w kl. III, z widocznie obniżoną motywacją do nauki, wspierania własnego
rozwoju, z problemami związanymi z nawiązywaniem nowych kontaktów. Niechętnie wyjeżdżał np.
na wakacje, bądź na krótkie wyjazdy, gdzie chcieliśmy cos zwiedzić czy zobaczyć. Od niemowlaka
miał problemy z zasypianiem, samoregulacją. Jego zachowanie było czasem obciążające i nie
umiałam sobie z nim poradzić, nie umiałam go w tym wesprzeć. W okresie jesiennym miał objawy
lekkie astmy, zażywał wtedy leki na bazie sterydu.
Poprawa nastąpiła szybko. Syn stawał się z dnia na dzień bardziej samodzielny i otwarty w
kontaktach. Bardzo zauważalne jest to jak szybko powiększyło się grono jego kolegów i koleżanek.
Aktywnie zaczął się z nimi spotykać i zapraszać ich także do siebie. Znacznie się wyciszył, jego
zachowanie w domu przestało być uciążliwe. Zasypanie z 1 h zajmuje mu teraz dużo mniej czasu. Jest
bardziej wypoczęty. W szkole poprawiła się koncentracja, chętniej się uczy, ma bardzo dobre wyniki
szczególnie z matematyki i języka obcego. Pracowaliśmy także nad rozluźnieniem ręki. Chętniej pisze,
a jego pismo jest ładniejsze. Jest bardziej zainteresowany wspólnymi wyjściami z domu. Już ich nie
krytykuje, a podczas nich się naprawdę dobrze bawi. Nasza relacja jest bardziej otwarta, syn częściej
się przytula, chce spędzać ze mną czas, lubi jak wspólnie coś robimy, pomaga mi w wielu
czynnościach w domu. Dużo chętniej wykonuje zalecane ćwiczenia i cieszy się, kiedy uda się mu je
wykonać poprawnie. Jestem tym zaskoczona, bo nie wierzyłam, ze uda mi się go zachęcić do
współpracy. Stał się bardziej samodzielny. Jego dolegliwości w okresie jesiennym znacznie się
poprawiły. Nie ma obecnie konieczności zażywania leków sterydowych.
Kontynuujemy terapię.
Mama Aneta